Święty ogień 

Choć prawie we wszystkich kulturach i ich mitologiach znajdujemy opowieść o powstaniu wszechświata z chaosu, to dziś uważamy, że początkiem wszystkiego był Wielki Wybuch. Żywioły: ogień, woda, powietrze i ziemia; wszystkie o dualistycznych, przeciwstawnych właściwościach, budujące i niszczące zarazem, stały u podstaw narodzin ludzkiej świadomości, religii i cywilizacji. W kulturze starożytnej Europy żywioły były cztery, a w niektórych kulturach azjatyckich, np. w Chinach, pięć. Wszystkie utożsamiane były z bogami i miały przypisane znaczenia symboliczne.

 

Witalność zamknięta w płomieniu

 

W europejskiej kulturze i filozofii utrwaliło się pojmowanie ognia jako pojedynczego, spójnego bytu o rozległym znaczeniu. Heraklit z Efezu, żyjący na przełomie VI i V wieku p.n.e., jako pierwszy z jońskich filozofów przyrody, uważał ogień za prapoczątek wszechrzeczy, który jest w ciągłym ruchu. Słynne panta rhei (wszystko płynie) odnosiło się właśnie do zmienności, dynamiki, powstawania i zaniku, których symbolem, w jego rozumowaniu, był wieczny ogień. Stanowił on praprzyczynę wszystkiego i sensownie panował nad całością wszechrzeczy, kreując nimi.

 

W V wieku p.n.e. Empedokles, przedstawiciel pluralizmu w filozofii, przedstawił swoją arché (zasadę kierującą światem). Tworzyły ją cztery korzenie, nazwane nieco później żywiołami lub pierwiastkami, takie jak: woda, powietrze, ogień i ziemia. Teoria ta przetrwała do dziś i zwana jest w filozofii zasadą bytu. Według niej powstawanie materii to ciągłe łączenie się i rozdzielanie wszystkich elementów biernych, czyli czterech żywiołów, zbudowanych z drobin, z dwoma czynnymi: harmonią i dysharmonią – choć, jak podkreślił filozof, wszystkie cechowało ambiwalentne znaczenie symboliczne. Ignis – czyli ogień u Empedoklesa – był gorący i suchy, a symbolizował Zeusa gromowładnego, najwyższego w boskim areopagu Greków. Przeciwstawny był powietrzu gorącemu i wilgotnemu, które kojarzone było z życiodajną Herą. Ziemię zimną i suchą symbolizował Aidoneus (Hades), bóg podziemi i brat Zeusa, a wodę zimną i wilgotną filozof określał imieniem Nestis, odnoszącym się do Kory (Persefony), bogini królestwa cieni. Jednak prawdziwym bogiem ognia stał się kulawy Hefajstos – boski kowal. Ogień był zatem atrybutem bogów, dobrze strzeżonym w podziemnej kuźni. Moment nieuwagi sprawił jednak, że został on wykradziony z kuźni Olimpu przez tytana Prometeusza i oddany ludziom, których – jak wierzyli Grecy – ulepił z gliny. Tym samym Prometeusz przyczynił się do powstania cywilizacji, lecz sam został przez bogów surowo ukarany. 

 

 

Na Bliskim Wschodzie, w imperium sasanidzkim, od I wieku n.e. dominowała religia zwana, od imienia jej założyciela, zaratusztrianizmem. Według niej Ahura Mazda, jedyna istota boska utożsamiana z czasem, stworzyła świat i wszystko dobro oraz człowieka. Jednak w tym przypadku, bóg w ciągu siedmiu dni stworzył wszystko oprócz ognia. Poszczególne elementy były doskonale statyczne i niezmienne, a dopiero po odpoczynku bóg stworzył ogień i puścił Wszechświat w ruch, powodując nieustanną walkę z siłami zła, czyli znany z innych religii chaos. Dla wyznawców zaratusztrianizmu ogień był i pozostaje do dziś szczególnym elementem kultu, i choć jest zbrukany przez siły nieczyste dymem, ma moc uzdrawiania i spełniania życzeń. 

 

 

Nieco odmienna jest wersja narodzin Wszechświata w mitologiach nordyckich. Odnajdujemy tam historię Krainy Płomieni (Muspelheim, Muspel). Zamieszkiwali ją giganci ognia, którzy na północy sąsiadowali z mieszkańcami Krainy Lodu (Niflheim). Jeden z tych olbrzymów, o imieniu Surtur, był uważany za boga ognia, ponieważ zawsze dzierżył płomienny miecz, który strzegł Muspelheim. Surtur, uderzając mieczem w skały w przepaści Ginnungagap, na granicy obu krain, skrzesał iskry. Ten moment stał się początkiem Wszechświata. Z topniejącego lodu powstała woda, a z iskier – Kosmos. 

 

W innych religiach politeistycznych bardzo często ogień był postrzegany jako demiurg, budowniczy świata wywodzący się od słońca, wizualny symbol światła boskiego, często pod postaciami pioruna i błyskawicy. To boskie światło musiało być podtrzymywane w czasie, miało rozświetlać ciemności świata podziemi, oczyszczać i promieniować swoją witalnością. Postrzeganie ognia i jego płomieni jako życiodajnej siły, w wielu kulturach symbolizowało inicjację seksualną i odradzanie się.

 

Święty ogień – piekielny ogień

 

Ogień otrzymany od Boga sam stał się istotą kultu. Znano go i rozpowszechniano w starożytnym Lewancie i dalekim Oriencie, bowiem tam można było go pozyskać w naturalny sposób z gazów ziemnych, ropy, wyładowań atmosferycznych, samozapłonu niektórych roślin, wybuchów wulkanu. Taki ogień podtrzymywano w specjalnych świątyniach jako element boskiego znamienia. Trzymano go w ciemności, by pod wpływem promieni słonecznych nie stracił swego blasku i swej mocy.

 

Na terenie starożytnej Grecji czy Lewantu znajdowały się osobliwości natury, jak np. geotermiczne tereny, gdzie ulatniał się gaz samozapalający. Sytuowano tam miejsca kultu bogów ognia lub podziemi, jak też łączono je z siedliskami demonów i smoków ziejących siarką. Z takim lub podobnym miejscem, na tzw. szlaku wulkanów, w regionie licyjskiego Olimpu w mitologii greckiej, i plemion zasiedlających Azję Mniejszą, związana była boska osoba Hefajstosa – kowala. Jedna z jego kuźni, jak głosiła legenda, znajdowała się w Licji, głęboko pod powierzchnią góry, na której zbudowano starożytne miasto Olympos. W sąsiedztwie żył potwór, zwany Chimerą, stworzony przez bogów ku przestrodze ludzi. Potwory ziejące ogniem znajdujemy zarówno w mitologii egipskiej, jak i w chrześcijaństwie, a nawet w mitologiach kultur Dalekiego Wschodu. Utożsamiane były przeważnie ze strażnikami krainy umarłych lub piekła. U Egipcjan strażniczkami Krainy Zmarłych były stojące pionowo węże, zwane ureuszami, które kąsały ognistym jadem, pilnując bram piekieł. Podobne bestie, o wielu lwich głowach, zionących ogniem i siarką, odnajdujemy w chrześcijaństwie w Apokalipsie św. Jana, a nieco później zapełniły one karty średniowiecznych bestiariuszy. W wizji końca świata dużo jest nieszczęść spowodowanych właśnie ogniem, siarką z wybuchów wulkanów i trzęsieniami ziemi – najwięcej po otwarciu siódmej pieczęci. W Starym Testamencie znajdują się przypowieści o ukaraniu płonącym deszczem grzeszników, jak np. w historii Sodomy i Gomory.

 

 

Istnieją też rośliny cechujące się samozapłonem, np. dyptam jesionolistny. Zjawisko to wykorzystane zostało w Starym Testamencie, w przypowieści o krzaku gorejącym, pod którego postacią Bóg ukazał się prorokowi Mojżeszowi. W ślad za tym przesłaniem, w 337 roku n.e., rzymska cesarzowa, Helena, na miejscu rzekomego cudu wybudowała kaplicę. Rośliny tego typu znane były również mieszkańcom Egiptu, którzy pilnie strzegli kawałków „drzewa ognistego”, bowiem musieli je sprowadzać z odległej wyspy na Morzu Czerwonym. Jego wygląd – tulejkę na stożkowatej podstawce – przedstawiają wczesne hieroglify, a zapiski wskazują, że świątynia w Karnaku miała do dyspozycji 60 sztuk tej rozpałki miesięcznie.

 

 

W mitologii azteckiej spotykamy się natomiast z wybuchem wulkanu. Łączy się on z kultem Huehueteotla (Xiuhtecuhtli), boga ognia i podziemia, który przywędrował z, zalanego lawą wulkaniczną, miasta Cuicuilco do miasta Teotihuacan, miejsca narodzin wszystkich bogów. Na ołtarzu w Wielkiej Świątyni w Tenochtitlan palił się wieczny płomień ku jego czci. Statuetki z jego podobizną wkładano do grobów zmarłym, aby dbał o ich życie pośmiertne. Z kolei żywi, na cześć boga, każdy pierwszy kęs pożywienia wrzucali do paleniska, którego strzegła bogini Chantico. Była ona odpowiednikiem bóstwa domowego w starożytnej Grecji i Rzymie.

 

Ognisko – oswojony ogień

 

Dla małych wspólnot plemiennych podtrzymywanie ognia było niezwykle ważne i znajdowało miejsce w rytuałach i religiach prawie wszystkich cywilizacji. Powoli ognisko stawało się centrum życia domowego. Spajało całą wspólnotę, tworząc swoisty krąg rodowy – podwaliny pierwotnych społeczeństw. Ogniska często przybierały antropomorficzne kształty. W religii wedyjskiej w hinduizmie bogu ognia, którym był Agni, składano ofiary na ołtarzach – ogniskach o kształtach np. ptaków czy żółwi.

 

Podobnie w zaratusztrianizmie, dla boga ognia budowano specjalne ołtarze, na których trzymano święty ogień, skąd każdy mieszkaniec osady mógł go zabrać do domu. Do niedawna znane były cztery takie ołtarze. Piąty – najciekawszy, ze względu na zachowany stan całej świątyni ognia – odkryli, w latach 90. XX wieku, polscy archeolodzy w Mele Hairam (II wiek n.e.) w Turkmenistanie, tuż przy granicy z Iranem. Świątynia składała się z ośmiu pomieszczeń, wybudowanych z suszonej cegły. Były to: przedsionek dla wiernych, miejsca ablucji, sanktuarium nakryte kopułą i pomieszczenia dla kapłanów, w tym tzw. czyste miejsce, gdzie spożywali napój halucynogenny podczas rytuału haoma. Wierni zostawiali swoje dary dla boga ognia na stiukowych ławach w holu. Kapłani, na wymurowanym cokole ołtarza, ustawiali dwa metalowe stojaki rusztu, każdy u góry w kształcie półksiężyca (Mah-rui), na którym kładziono wiązkę (barsom) gałązek tamaryszku, chinowca, mirtu, granatowca – roślin stworzonych przez boga – po czym spalano je i obficie zraszano wodą z sadzawki. Wierzono, że przynosi to dobry plon i daje łaskę.

 

Stosy ofiarne z kultem całopalenia, są obecne zarówno w mitologiach kultur południowoamerykańskich, jak i na kartach Starego Testamentu. Znajduje się tam przypowieść o ofierze Abrahama z jego jedynego syna Izaaka, zamienionej przez Boga na ofiarę z baranka. Jak podaje pismo, ten dar przypodobał się Jahwe, dlatego stał się wzorem i centralnym elementem świątynnym Izraelitów.

 

 

Najbardziej znane były jednak świątynie domowego ogniska w Grecji i Rzymie, którym patronowały Hestia i Westa. W starożytnej Grecji nowo narodzone dziecko rytualnie obnoszono wokół ogniska, inicjując jego wejście do rodziny.

 

Centrum – ognisko domowe

 

W staroegipskich piramidach archeolodzy odnaleźli gliniane modele domów, z których wynika, że kuchnie były urządzone dość prymitywnie. Najciekawszym przykładem jest osiedle rzemieślnicze w pobliżu Teb Zachodnich, obecnie zwane Deir el-Medina, korzeniami sięgające czasów Totmesa I z XVIII dynastii, dające obraz domu mieszkalnego z jego usytuowaniem w przestrzeni oraz rozplanowaniem wewnątrz. Domy te były jednokondygnacyjne, rozlokowane przy murach obronnych i wzdłuż arterii komunikacyjnych. Składały się z przedsionka i czterech pokoi, w tym sypialni oraz małej kaplicy domowej.

 

W tyle domostwa znajdowała się przestrzeń nakryta prowizorycznym dachem, czyli matami z gałęzi oblepionymi gliną. W tej prowizorycznej kuchni znajdował się kopułowy, lichy piec chlebowy, również zbudowany z gliny. Na przenośnych, ceramicznych lub metalowych, rusztach – mocowanych nad ogniskiem – gotowano strawę. W ziemi były też specjalnie wydrążone miejsca, służące za spiżarnie.

 

W Babilonii i Asyrii, mimo dość łagodnego klimatu, zimniejszą porą należało ogrzewać domy mieszkalne. Do tego celu służyły przenośne, terakotowe piecyki w kształcie naczynia, do których wkładano żar z otwartego paleniska kuchennego. Podobne przenośne piece, nie tylko terakotowe, ale również metalowe, stosowane były na Krecie, w okresie tzw. kultury minojskiej, 2000-1200 rok p.n.e., której zagłada nastąpiła (być może) w wyniku erupcji wulkanu na sąsiedniej wyspie Santorini, a łączona jest dziś z mitem o zaginionej Atlantydzie. Odkrycia archeologiczne amatora, Arthura Evansa, z początku XX wieku, przyniosły interesujące, acz kontrowersyjne, z punktu widzenia współczesnej nauki, znaleziska, odsłaniające kulturę życia codziennego mitologicznego króla Minosa. Na wiele dziesiątków lat utrwalił się jej obraz, zafałszowany nieco fantazyjnymi rekonstrukcjami. Późniejsze badania archeologiczne odkryły liczne domostwa, budowane w konstrukcji drewnianej, wypełnionej suszoną cegłą, wokół brukowanego, wewnętrznego dziedzińca, gdzie znajdowano ślady po otwartych ogniskach (Katsamba, Chamaizi, Tylissos, Kephala). Z kolei odkrycie, w latach 90. XX wieku, ośrodka metalurgicznego w Chrysokamino-Chomatas, datowanego na późny okres minojski, czyli epokę brązu, potwierdza umiejętność wykonywania przez Kreteńczyków przedmiotów użytkowych z brązu, w tym przenośnych piecyków.

 

W Grecji, w III wieku p.n.e., z formy megaronu wykształcił się dom na planie prostokąta, z ogniskiem pośrodku, przykryty dachem wspartym na czterech kolumnach. Problemem wciąż pozostawało odprowadzanie dymu, a także zagrożenie pożarem. Dotyczyło to zwłaszcza kuchni, gdzie ogniska starano się odseparować murkami. Używano więc małych, zbudowanych z cegieł lub kamieni, z zagłębieniem na osadzenie kadzi, piecyków do gotowania (fornacula), które wykształciły się z pieców kopułowych (fornax) o charakterze przetwórczym, stosowanych w rzemiośle garncarskim i budowlanym. W użyciu były także piece piekarnicze (furnus).

 

W starożytnym Rzymie domy, zwane willami, z wewnętrznym atrium i perystylem, ogrzewane były najczęściej przenośnymi, metalowymi piecykami. W kuchniach znajdowały się murowane podstawy palenisk, na których wzniecano ogniska. Pośród różnych pomieszczeń były tam również domowe łazienki, ogrzewane systemem hypokaustum. Najlepiej rozpoznane są domy mieszkalne z Pompejów (Dom Fauna, Dom Wettiuszów, Willa z Misteriami), zasypane lawą Wezuwiusza w 79 roku n.e. W Rzymie znane też były domy, które nazywano insula, przypominające dzisiejsze piętrowe kamienice, z wejściem od ulicy i z wewnętrzną komunikacją schodami. Były one ogrzewane przez przenośne piecyki lub głownie pochodni.

 

Z biegiem czasu ogniska centralne, najczęściej na planie koła, zabezpieczone kamienną opaską przed żarem lub nieco zagłębione w posadzkach (polepach) – prawie jak w japońskich irori z okresu Kofun (250-552 rok n.e.) – zaczęto budować w narożnikach domostw lub przy ich ścianach szczytowych. Spaliny odprowadzano przez, specjalnie wybudowany w tym celu, pionowy przewód kominowy. Wydaje się, że najciekawsze dla okresu prehistorycznego w Europie były domy skandynawskie, w których otwarte ognisko ciągnęło się na osi wzdłuż całego domu, a dym odprowadzano przez otwory drzwiowe i okienne.

 

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© Całość praw autorskich: Filip Wiśniewski